Translate

piątek, 20 grudnia 2013

Pytanko

Chcielibyście żebym wstawiła NIESPODZIANKĘ w ten weekend? Na decyzje macie czas do 22.12 do godziny no powiedzmy 18:00.
Pozdrawiam

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 16 Tajemnice przeszłości cz.2



Przepraszam, że robię coraz krótsze rozdziały ale to chyba dlatego, że po prostu nie chcę tak szybko kończyć tej opowieści. Rozchorowałam się straszliwie, więc z racji dużej ilości czasu postanowiłam już dzisiaj zamieścić ten rozdział. Jak już wspominałam ta niespodzianka będzie tworem moim i Naruko i mamy nadzieję,że wam się spodoba. Chciałam jeszcze zaprosić was tutaj. A teraz ZAPRASZAM DO CZYTANIA!!!

 -CO?!
Na polanie dało się słyszeć 5 głosów. Catherine w mgnieniu oka znalazła się przy krzaku w którego  gęstwinie ukrył się jej brat. Rozpoczęła się dzika awantura pomiędzy tą trójką, jednak nie to interesowało Jagodę. Skoro Pitch kochał Catherine to przecież nie mógł by przyłożyć ręki do jej śmierci. Doskonale widziała to w jego oczach. I chyba tylko ona usłyszała 5 głos. Zresztą nic dziwnego. Catherine, i przeszły Pitch prowadzili zażartą kłótnie z  Marciem, Marcin starał się zebrać swoją szczękę z trawy, a teraźniejszy Mrok przypatrywał im się ze szczerym smutkiem. Jagoda pokręciła głową na ten widok i podążyła do źródła 5 głosu. To co tam zastała wprawiło ją w autentyczne osłupienie.
..............................
-Jagoda, Marcin! Odezwijcie się wreszcie!
Powrót do tego miejsca był dla niego naprawdę trudny. Na szczęście tym razem nie było tu klatek wypełnionych mleczuszkami, ale za to było coś innego, coś znacznie gorszego.
-Witaj Jack. Czegoś zapomniałeś?
Nie mógł w to uwierzyć. Na jednej ze skał stała Star Shine z groźnym wyrazem twarzy.
-Co ty tu robisz?! I gdzie jest Jagoda?!
-Mogłabym zadać ci to samo pytanie tylko spytałabym jeszcze o Pitcha i Marcina.
Powiedziała i już po chwili była przy nim, jednak trudno było cokolwiek w niej rozpoznać. Zwykle błyszczące oczy zasnute były mrokiem, jej biała skóra zszarzała, a na twarzy nie widać już było tego samego uśmiechu. Chyba pierwszy raz w życiu Jack naprawdę się bał.
-Życzę słodkich snów.
Po tych słowach nie było już nic więcej oprócz ciemności.
.............................
To była Star Shine, ale jakby młodsza. Czemu ona podsłuchiwała Pitcha i Catherine? Jagoda skupiła swoją moc na Star i już po chwili mogła czytać jej myśli
"To  niemożliwe. Ja wiedziałam, że oni się spotykają ale nie sądziłam, nie myślałam nawet o nich jako o parze. A teraz, będą mieli dziecko. Ale chwileczkę, może to właśnie jest to! Tak wykorzystam to przeciw mojemu bratu. Trzeba tylko poczekać aż to dziecko się urodzi i przygotować spesinterium.  Wtedy nic mnie już nie powstrzyma"
Jagoda przerażona tym wszystkim co odkryła natychmiast pobiegła do Marcina. Na polanie nadal trwała kłótnia którą Catherine starała się uspokoić.
-Gdzie byłaś?- spytał nadal zszokowany całą sytuacją Marcin.
-Nie uwierzysz co odkryłam. Gdy wrócimy pokaże to wszystko tobie i Strażnikom. No i Pitchowi.
Po chwili polana znów się rozmyła. Teraz znajdowali się w jakimś domu. Przed nimi przeszły Pitch i Marc chodzili w kółko. Wyraźnie było widać że są zdenerwowani.
-Pitch, gdzie jesteśmy?- spytała Jagoda.
-W moim domu. Moim i Catherine.
.....................................

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 15 Tajemnice przeszłości cz.1



Strasznie krótki za co najmocniej przepraszam ale po prostu tak nas w szkole cisną że na nic nie mam czasu. Rozdział zabetowany przez Naruko która ma zapalenie oskrzeli. To tyle. Na razie nie wiem kiedy następny rozdział.
P.S. Kiedy zamieszczałam ostatni rozdział  było ledwie 900 wyświetleń. Teraz jest 1123. Bardzo dziękuje. :D

 -Marc, możesz mi wyjaśnić po co tu przyszliśmy?- spytała zdenerwowana Catherine. Marcin i Jagoda przyglądali się im z zainteresowaniem.
 -Mówiłem ci, że nasze urządzenia wykryły w tym miejscu dziwną aktywność. Sądzę, że może to być kolejny strażnik.
-No dobra, ale mogliśmy zabrać Sandiego albo, chociaż Northa.
W tym momencie zrozumiała. To miejsce, ta polana. Jak ta ze snu. Nagle zewsząd zaczął otaczać ich mrok, jednak oni nie odczuwali strachu. Teraz była gotowa. To trzeba zakończyć. Prawda musi zostać ukazana. Po chwili nie było mroku, tylko księżyc i gwiazdy. Jagoda po raz drugi spojrzała na Pitcha. Zauważyła, że to musiało być dla niego bardzo ważne miejsce.
-Ej, co on robi?- spytał Marcin wskazując na Marca chowającego się w krzakach.
-Chyba na kogoś czeka.
-Tak. Na mnie i Catherine.
Jagoda i Marcin spojrzeli na niego zdziwieni, ale nie zdążyli nic powiedzieć, bo właśnie na polanie zmaterializował się Mrok. Wyglądał młodziej i... uśmiechał się. Nie był to jednak ten sam chytry uśmieszek, tylko szczery uśmiech szczęścia.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Jack w końcu dotarł do domu Marcina. Był bardzo zaniepokojony a w dodatku obudziły się w nim dziwne uczucia. Miał wrażenie, że Jagoda jest dla niego najważniejsza i nikt inny się nie liczy. To było bardzo dziwne. Wszedł do środka jednak nikogo nie było. To jeszcze bardziej go zmartwiło. Teraz zostało tylko jedno miejsce, w którym może ją znaleźć.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
-Catherine, jesteś! No, więc co to za ważna wiadomość?- spytał Pitch.
-Ekhem... Tak, więc Pitchu Blacku vel Mroku...
-Zaczynam się bać.- powiedział chichocząc pod nosem, jednak poważna mina jego ukochanej trochę go martwiła.
-Chciałam cię poinformować, że od 3 miesięcy jestem...- tu jednak nie dokończyła, gdyż zaniepokoił ją szelest liści. Jagoda i Marcin patrzyli na nich z ciekawością i niepokojem, natomiast teraźniejszy Mrok wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać. Bardzo dobrze pamiętał ten moment. To był chyba najszczęśliwszy dzień jego życia, niestety potem wszystko zostało zniszczone przez Strażników.
-...Jestem w ciąży.- dokończyła.
-CO???!!!

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 14 Uwięzieni

Ekhem. Chciałam wam tylko przekazać że przez następny miesiąc będę nieobecna. Spowodowane jest to tym że przeniosłam się do innej szkoły i mam mnóstwo zaległości prze co nie wyrabiam z pisaniem. Tak więc do zobaczenia.
P.S. To już ponad 900 wyświetleń! Naprawdę bardzo wam dziękuje.
P.S.2 Nie wiem czy wiecie, ale zbliżamy się już do końca naszej opowieści. Rozdziało będzie max. 20.

-G-gdzie ja jestem? Ała mój łeb!
-Jagoda!! Całe szczęście nic ci nie jest.
-No nie wiem czy boląca jak nie wiem, co głowa i fakt, że jestem zamknięta w klatce można określić, jako nic. Rozumiem, że to wszystko sprawka Pitcha?
-Brawo! Zgadłaś.
-To dobrze się składa. Muszę z nim pogadać. No i z tobą.
Marcin zdębiał.
-Co?!
-Odpowiedziałabym ci brzydko, ale mi się nie chce.
Chłopak pokazał jej język i odwrócił się w geście obrażenia.
-Tak w ogóle to muszę ci coś powiedzieć.
-No, słucham.
-Byłam u twoich rodziców. Przy okazji jestem już pełnoprawnym Strażnikiem, a no i twoja mama powiedziała, że jesteś potomkiem Marca Dream'a, a w tych woreczkach mam wszystkie wspomnienia jego i Catherine.
 -Co?!
Nagle usłyszeli hałas i przed nimi pojawił się Mrok.
-Witam was.
-Pitchuś (czyt. Picuś (bez skojarzeń proszę) dop. aut.) nareszcie jesteś! Musimy poważnie porozmawiać.
-Doprawdy?
-Tak. Ostatnio doszły mnie słuchy, że to nie ty zabiłeś rodzeństwo Dream'ów. Mam nawet na to dowód!
-Co?!
-Marcin, powtarzasz się.
Mrok wybuchł złowieszczym śmiechem i zapytał.
-No proszę, jak do tego doszłaś?
-Potomkini Marca mi powiedziała. No i dała mi ich wspomnienia.
Twarz Pitcha zmieniła kolor z szarego na całkowicie biały.
-Masz jej wspomnienia?
-Tak. Ale najpierw odtworzę życie Marca.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować otworzyła woreczek.
-Czas poznać prawdę.
__________________________________________
-Jack jest grubo po północy. Jagoda powinna już tu być. Zaczynam się martwić.
-Wiem! Od 3 godzin nie mogę się uspokoić! A co jeśli Mrok też ją porwał? Lecę jej szukać!- powiedział zdenerwowany.
North pokręcił głową i poszedł porozmawiać z Weroniką. Jeśli Black naprawdę porwał tamtą dwójkę ona mogła być następną na liście.
Nagle do siedziby przybyła Star.
-Pitch porwał Jagodę! Widziałam to, ale nie mogłam nic zrobić!
-Tak myślałem. Jack poleciał jej szukać. Mam nadzieje, że nie zrobi nic głupiego. Teraz trzeba znaleźć Weronikę. Musimy ją chronić.
-Pomogę ci.
___________________________________________
Nagle znaleźli się na jakieś polanie w lesie. Wszystko było zamglone, jak we śnie. Wokół rosły drzewa i krzewy. W końcu spośród nich wyszedł jakiś chłopak. Nie mógł mieć więcej niż dwadzieścia lat. Wyglądał trochę jak starsza wersja Marcina. Od razu rozpoznali Marca. Obok stała zapewne jego siostra, Catherine. Jagoda widziała w niej coś znajomego. To było bardzo dziwne. Spojrzała na Pitcha. Jego twarz wyrażała wiele uczuć, lecz jedno było bardzo dobrze widoczne. Miłość.

środa, 30 października 2013

Pytanko

Ostatnio na blogu była ankieta (zagłosowała 1 osoba!!!) o tym czy chcielibyście aby pojawiły się jeszcze jakieś pary w tym opowiadaniu. Prosiłabym o sugestie pod tym postem (wezmę pod uwagę KAŻDĄ sugestię nawet jeśli to będzie Toothiana i jej szczoteczka do zębów). Czekam do 8 listopada.

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 13 Urodziny część 2

Trzynasty rozdział! Ajajaj... Będzie pechowo. A teraz przeprosiny :) . Ja was przepraszam za lenia który przyszedł nieproszony, a nasza kochana Naruko przeprasza za zepsuty internet. Prosiłabym was także o głosowanie w ankiecie. Jeśli macie jakieś konkrety zostawcie w kom. pod tą notką. A teraz ZAPRASZAM DO CZYTANIA!!!! (i komentowania ;) )

 Był wycieńczony. Od kiedy się przebudził próbował uciec z tej klatki jednak na próżno. Używanie mocy też nie wchodziło w grę. A do tego dziwna rozmowa Mroka z tą kobietą. Wszystko było takie skomplikowane.
-Widzę, że nasz kochany Strażnik się przebudził. Mam nadzieję, że wygodnie się spało.
-Pitch! Ty gadzie! Wypuść mnie stąd!- krzyczał wściekły. Mrok zaśmiał się tylko szyderczo i odpowiedział.
-Ależ nieładnie by było gdybyś sobie poszedł. W końcu czekamy jeszcze na twoją przyjaciółeczkę.
-Zostaw je w spokoju.
-Och, ale czy mówiłem o dwóch? No cóż zachowujesz się zupełnie jak twój przodek. Chociaż masz mniej rozumu w głowie.
-O, czym ty do cholery mówisz??!!
-Ojej... Czyli inni nic ci nie powiedzieli? No cóż mówi się trudno. - rzekł i rozpłynął się w ciemnościach.
____________________________________
-To takie skomplikowane.
-Wiem, że jesteście państwo zdumieni, ale to prawda a ja jestem tego dowodem.
Rodzice Marcina siedzieli skołowani. Historia o tym, co się wydarzyło była naprawdę niewiarygodna.
-J-ja muszę wam coś wyznać.-odezwała się mama Marcina.
-Moja rodzina to nie są zwykli ludzie. Jesteśmy potomkami Marca Dream'a.
________________________________________
-Zostaw go w spokoju!!!- krzyknęła zrywając się z łóżka.
-Spokojnie Toothiano. Jesteś bezpieczna.
-North! Mrok porwał Marcina!
-Wiemy. Spokojnie.
-Ale to przeze mnie.-Zębuszka była zrozpaczona.
-To nie była niczyja wina. Teraz odpoczywaj. Jesteś wyczerpana.-powiedział North i wyszedł.
____________________________________
-O, czym ty mówisz?!
-Ja naprawdę już nie wiem, co mam o tym myśleć.
-Jagodo spokojnie. Teraz ja chciałabym wam opowiedzieć pewną historie.
-Ja już nie mam siły. Musze iść do pracy.
-Dobrze Arturze. Wyjaśnię ci wszystko wieczorem.
Ojciec Marcina wstał i podążył  w stronę drzwi.
-Tak, więc wszystko zaczęło się 1000 lat temu, kiedy powstali pierwsi Strażnicy. Moja opowieść nie będzie jednak długa. Nasz ród wie niewiele o tym, co wtedy się działo. Pojawienie się Mroka, Northa oraz Piaskowego Ludka było kulminacyjnym momentem w historii całego świata. To, co przekazali ci inni Strażnicy jest tylko częścią prawdy jednak nie miej do nich pretensji. Oni także więcej nie wiedzą. Ja także nie wiem zbyt wiele, lecz jednego jestem w stu procentach pewna. To nie Mrok zabił Strażników.
-J-jak to??!-Jagoda próbowała przyswoić sobie tą informację. Kolejne tajemnice, a ta największa. To naprawdę było dla niej za dużo.
Mama Marcina podeszła do jakieś szafki i podała jej bogato zdobioną szkatułkę do ręki. Dziewczyna popatrzyła na nią zdziwiona.
-Co to takiego?
-Jak wiesz Marc i Catherine zostali zabici prze spesinterium jednak działanie tego eliksiru nie odbiło się tylko na nich. Star Shine utraciła znaczną część mocy a serce Mroka stało się czarne i nieczułe. Spesinterium ma także jeszcze jeden defekt. Ci, którzy przez niego zginą pozostawiają po sobie wspomnienia całego życia. To, co znajduje się w tej szkatułce to właśnie wspomnienia. Całe życie Marca i Catherine zamknięte w tej szkatułce. No dalej, otwórz ją.
Jagoda powoli zajrzała do środka a tam leżały 2 małe woreczki z podpisami. Na jednym napisano  Marc a na drugim Catherine.
-Podziel się nimi z innymi. Niech wszyscy się dowiedzą, co się wtedy stało, ale pamiętaj: możesz ich użyć tylko raz.
-Dobrze. I... proszę przekazać moim rodzicom, że niedługo ich odwiedzę.
-Do zobaczenia.
_____________________________________________________________
 Miał już serdecznie dość. Na dodatek Pitch powiedział, że wyrusza po Jagodę. Bardzo się martwił.
W końcu w całej jaskini rozległo się przeraźliwe skrzypienie i trzaśnięcie. Spojrzał w stronę skąd dochodził ów hałas, a tam zamknięta w klatce leżała nieprzytomna Jagoda. Obok stali Pitch i jakaś kobieta.
-Star,  co teraz?
-Mamy tą dwójkę, więc nareszcie możemy odbić twoją córkę.

piątek, 11 października 2013

Rozdział 12 Urodziny cz.1

Średnio mnie zadowala ten rozdział ale cóż. Mam dla was 2 ogłoszenia. Pierwsze:Drugi blog jest już założony. Na razie pojawił się tylko prolog ale rozdział 1 jest już w połowie napisany. Adres http://sogno-quattro-grandi.blogspot.com/ . Po drugie rozdział 13 może zostać zamieszczony z paro dniowym opóźnieniem co jest spowodowane moimi zaległościami w szkole. To wszystko jeśli chodzi o ogłoszenia. Dedykacja dla Naruko za użyczenie nazwiska Jagodzie :) .
P.S. To już ponad 600 wyświetleń. Bardzo wszystkim dziękuję. :D

   Gdy doleciała do domu Marcina miała mieszane uczucia. W końcu musiała im o wszystkim opowiedzieć a żaden człowiek przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w coś takiego. Wzięła głęboki wdech i zapukała. Otworzyła jej jego mama ubrana jak do pracy. Spojrzała na zegarek. No tak, przecież była już 7 rano. "Przez to całe strażnikowanie straciłam poczucie czasu."
-Jagoda! Jak dobrze że jesteś! Marcin gdzieś zniknął! Wiesz może gdzie jest?
-Właśnie o tym chciałam z państwem porozmawiać. Mogę wejść?
-Tak, tak oczywiście wchodź.
-Kochanie czy to nasz syn w końcu wrócił do domu?
-Nie, ale przyszła Jagoda. Ma nam wszystko wyjaśnić.
-To dobrze. No, więc gdzie ona jest.
-Przecież stoję przed panem.-powiedziała zdziwiona. On jednak nie patrzył na nią tylko rozglądał się wokoło.
- Artur, przecież ona stoi przed tobą!
-Tu nikogo nie ma!
Jagoda machnęła ręką przed jego oczami jednak nawet nie mrugnął.
-On naprawdę mnie nie widzi.
__________________________________________
-Cześć. Jak się czujesz?
-Już trochę lepiej jednak nadal nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Po co Mrokowi Marcin?
-Jak znam gościa ma w tym jakiś mroczny interes. Ale nie martw się, odbijemy go.
-Dzięki Easter.
-Za, co?
-Za to, że jesteś.-powiedziała Weronika wtulając się w niego.
_____________________________________
-Możesz mi w końcu powiedzieć, z kim rozmawiasz?!
-Z Jagodą! Stoi przed tobą! Naprawdę nie wiem, czemu jej nie widzisz!
-Proszę pani, ja może przyjdę po szkole, bo zaraz się spóźnię na lekcje.
-Dobrze do zobaczenia. A my musimy porozmawiać.
-Też tak sądzę.
Jagoda wyszła z domu Marcina kompletnie zdezorientowana. Miała rozwiać wątpliwości jego rodziców a tymczasem pojawiły się kolejne pytania. Zatopiona w myślach nawet nie zauważyła pędzącego prosto na nią rowerzysty. Jednak nie poczuła bólu. Właściwie nie było nawet zderzenia. Po prostu on przez nią przeniknął.
-Teraz rozumiem.-powiedziała i pognała do domu Marcina.
-Halo jest tu ktoś?
-Jagoda, co się stało?!
-Teraz wszystko rozumiem. Który dziś mamy?
-29 luty, ale co się stało?!-powtórzyła coraz bardziej zdenerwowana mama Marcina.
-Kochanie chodź szybko zobaczyć. To straszne. -obie pobiegły szybko do salonu. Tata Marcina oglądał właśnie wiadomości.
"Zderzenie czołowe 2 samochodów spowodowało ogromne zniszczenia. Zginęła jedna osoba. Zwłoki zostały rozpoznane. Ofiarą była Jagoda Calińska. Osoby bliskie proszone są o zgłoszenie się na komisariat...
Dalej jednak już nikt nie słuchał. Mama Marcina była w szoku.
-Jakim cudem ty tu stoisz?
-Proszę powiedzieć swojemu mężowi żeby uwierzył w Strażników Marzeń.
Nagle na jej twarz wstąpił wyraz oszołomienia i... zrozumienia.
-Arturze, teraz poproszę cię o coś bardzo dziwnego, ale masz to zrobić choćby nie wiem, co , jasne?- jej głos brzmiał surowo  i zdecydowanie. Jej mąż popatrzył ma nią zdziwiony, ale pokiwał tylko głową.
-Musisz uwierzyć w Strażników Marzeń. Od tego zależy życie naszego syna.
-To jakiś żart?
-Zrób to!- krzyknęła zdenerwowana a on zaskoczony jej zachowaniem przeniósł wzrok na Jagodę.
-Witam pana.
-A-ale jak to. Przecież w telewizji mówili...
-A teraz pozwólcie państwo, że wszystko wam wytłumaczę.
-Słuchamy.
-Wszystko zaczęło się jakiś miesiąc po świętach...
 

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 11 Dobre i złe wiadomości.

Rozdział ten wprowadza trochę zamętu do dotychczasowej fabuły ale i tak niedługo wszystko się wyjaśni ;) . Dedykacja dla wszystkich którzy komentują tego bloga.

 
 Pola Wielkanocne były najpiękniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widziała. A na dodatek był przy niej Zając. Dla niektórych to mogło wydawać się dziwne, ale się zakochała. Pierwszy raz w życiu naprawdę kogoś pokochała. A fakt, że on nie był człowiekiem wcale jej nie przeszkadzał. Jednak najbardziej martwiło ją jak to wszystko powiedzieć innym, ale postanowiła zostawić tę sprawę na później.

- To sygnał, musimy iść. Dokończymy malować, kiedy indziej.

- No dobra...- powiedziała ze zrezygnowaniem i ruszyła za Easterem tunelami.

____________________________________________________________


- No nareszcie jesteśmy w komplecie.

- Co się stało North? Gdzie są Marcin i Zębuszka?

- Spokojnie Jagodo. Mam dla was trzy wiadomości. Dwie złe i jedną dobrą. Którą najpierw?

- Zacznij od złych.

- Dobrze, a więc po pierwsze Mrok zaatakował Zębowy Pałac...- nie zdążył dokończyć gdyż przerwały mu okrzyki oburzenia.

- CISZA!! Dajcie mi skończyć. Zębuszka leży teraz nieprzytomna w pokoju gościnnym. Dobra wiadomość jest taka, że Star Shine jednak żyje! Hurra!!

Jednak tylko Piasek okazał entuzjazm. Na twarzach reszty malowało się wielkie zdumienie i ciekawość.

- Kto żyje?- spytał Zając.

- No tak. Zapomnieliśmy wam powiedzieć. Star jest młodszą siostrą Księżyca i panuje nad gwiazdami. Zaraz przyjdzie tylko musiała coś załatwić.

- Dobrze. Wszystko fajnie super a teraz może mi ktoś wyjaśnić, co się stało z Marcinem?- spytała zniecierpliwiona Jagoda. Wszyscy wlepili wzrok w zmartwioną twarz Northa.

- On został porwany przez Mroka.- po tym, co powiedział Jagoda wybiegła a za nią Jack. Weronika zaczęła szlochać a obejmujący ją Zając zaciskał pięść z bezsilności. Piasek stał tylko ze smutną miną. Ta wiadomość przybiła wszystkich.

____________________________________________________________


- Jagoda! Stój!- krzyczał, jednak ona go nie słyszała. Płakała. Jej najlepszy przyjaciel, bratnia dusza został porwany przez najgorszą istotę, jaką znała. I jeszcze ta Star. Miała wrażenie, że skądś znała to imię. Ale co się dziwić, w końcu to podobno była młodsza siostra księżyca.

- Jagoda zatrzymaj się w końcu!

- Zostaw mnie w spokoju! Mam tego dość! - wykrzyczała.

Jack w końcu nie wytrzymał i ją zamroził. Na szczęście nadal byli na biegunie i spadła w śnieg. Podleciał  do niej a lód od razu stopniał. Siadła skulona i zaczęła płakać. Jack ją przytulił.

- No już... Cii... Wszystko będzie dobrze.

- O-obiecujesz?- spytała łkając.

- Obiecuję.

____________________________________________________________

 Ciemność. Wszędzie. Nie mógł nawet otworzyć oczu. Pamiętał tylko walkę i pojawienie się Mroka. A później nic. Pustka.

____________________________________________________________
- Witaj Mrok. Słyszałam, że plan się powiódł.

- Oczywiście. Teraz tylko trzeba nakierować tu tą drugą.

- Tak. Wtedy będziemy mogli zaszantażować Strażników, aby oddali Ci twą córkę.

Pitch posmutniał. Minęło tyle lat...

- Nadal nie wiem jak to się stało, że Catherine...Kto mógł chcieć jej śmierci?

- Nie wiem. Na prawdę nie mam pojęcia. Ale teraz muszę już iść. Do zobaczenia.

On nic jej nie odpowiedział, tylko rozpłynął się w ciemności. Należało wykonać kolejną cześć planu.

____________________________________________________________


W końcu udało mu się otworzyć oczy. To, co usłyszał wprawiło go w osłupienie. Mrok miał córkę? I najwyraźniej to nie on zabił ich poprzedników. W końcu, kim była ta kobieta, z którą rozmawiał? Usiadł i rozejrzał się wokoło. Znajdował się w jakiejś jaskini i niestety został zamknięty w małej klatce. Próbował użyć swoich mocy, ale to nic nie dało. Miał tylko nadzieje, że Jagoda wyjaśni jakoś sensownie całą tą sytuacje jego rodzicom.

____________________________________________________________


-Jack! Jagoda! Nareszcie! Martwiliśmy się o was...

- Niepotrzebnie. Już mi lepiej. A gdzie Weronika?

- Wróciła do Domu. Zając ją zaprowadził.

Jagoda i Jack wymienili porozumiewawcze spojrzenia.

- Aha. Jak się czuje Zębuszka?

- Odzyskała już przytomność, ale jest przybita całą tą sytuacją. Jak każdy zresztą.

- Co ja mam powiedzieć rodzicom Marcina?

- Może prawdę?- zaproponował Jack.

- Sądzisz, że mi uwierzą?

- Nie. Ale zawsze lepsze to niż nic.

- To lecę. Trzymajcie za mnie kciuki.

- Do zobaczenia!

czwartek, 19 września 2013

Rozdział 10 Niespodzianki i kłopoty

Rozdział 10 przed terminem jak mówiłam. Dedykacja dla Natalki Konopki która przepisała rozdział na komputer czego ja robić nienawidzę.


 -Czy oni...malują jajka wielkanocne?!

 -Na to wygląda.

Jagoda i Jack stali oniemiali nie mogąc uwierzyć w to, co widzą. Na trawie siedziała Weronika i w towarzystwie Zająca malowała pisanki. Dało się zauważyć, że dobrze się czują w swoim towarzystwie. Co chwila łapali się za ręce, patrzyli sobie w oczy i śmiali rozmawiając ze sobą

 -Wiem, że to niegrzeczne, ale korci mnie żeby podsłuchać, o czym oni sobie gawędzą.

 -Nie jesteś sama.

 -To, co, podkradamy się?

 -Jeszcze pytasz? Tylko cicho.

 Powoli zmierzali w stronę rozchichotanej parki z każdym krokiem wyraźniej słysząc ich rozmowę. W końcu przycupnęli za jednym z głazów nasłuchując.

 -Och  Easter, te pisanki są takie piękne.

 -Nie tak bardzo jak ty.-odpowiedział jej Zając.

 Po tym nastąpił cichy chichot. Jack i Jagoda popatrzyli po sobie zniesmaczeni.

 -A wiesz Weroniko, że masz bardzo ładne oczy?

 -No na pewno skoro mówisz mi to już trzeci raz.

 Kolejny śmiech. Jack i Jagoda postanowili, że dadzą im chwile prywatności. Już i tak usłyszeli więcej niż powinni.


*****************************************************************************
 -T-to nie możliwe.
-North masz minę jak byś zobaczył ducha.

-Ale ty przecież nie żyjesz. Atak.. Mrok... My Widzieliśmy...

-Widzę, że będę musiała się gęsto tłumaczyć. No cóż, od czego by tu zacząć.?

-Co się stało w dzień marzeń.?-spytał twardo North.

-Ech.. Jak wiecie, tamtego dnia miałam pomóc Catherine i Marcowi. Jednakże pojawił się Pitch i nie wiadomo, kiedy użył spesinterium. Oni niestety tego nie przeżyli. Mi ledwo udało się zbiec, a ponieważ wszyscy myśleli, że nie żyję uciekłam i ukryłam się daleko stąd. Słyszałam przepowiednie, a więc spokojnie czekałam aż pojawią się nowi Strażnicy Marzeń. A teraz tu jestem, aby wam pomóc. -skończyła radośnie.

-W takim razie nie pozostaje nam nic innego jak cieszyć się twym widokiem i powitać w naszym gronie Star Shine.-krzyknął radośnie North z wielkim uśmiechem na twarzy.

-Ja też się cieszę.

****************************************************************************
-Co ty tu robisz.?!

-Poszukuje, przeglądam, znajduje. -wysyczał Mrok

-Oddaj wszystko, co wziąłeś.!-Zębuszka wpadła w furie. Podobna sytuacja miała miejsce 10 lat temu, a jej konsekwencje były zbyt duże, by mogła się ona powtórzyć.

- To mi to zabierz. - powiedział i nagle wokół pojawiły się setki mrocznych koni. Zaczęła się walka. Marcin wykorzystywał całą swoją moc, jednak niewiele to pomagało. Likwidował pięciu a pojawiało się kolejne dziesięć. Po chwili był już kompletnie wykończony. Nagle zmaterializował się przez nim mrok.

- Słodkich snów. - powiedział i nagle zapadła ciemność.

****************************************************************************
Cięła ich swymi skrzydłami, lecz to nie pomagało. Gdzieś w ferworze walki zgubiła Marcina i teraz zaczęła się o niego martwić. Nagle wszyscy zniknęli. Marcin także.

****************************************************************************

- Wiesz dużo się u nas zmieniło przez te 900 lat. Przybyło nam Strażników.

- Och! Już nie mogę się doczekać, kiedy ich poznam.

- Już ich wzywam. Ci nowi zaraz kończą trening to ich zobaczysz.

- To cudowne. - zaszczebiotała Star

- Ta dźwignia służy do wysłania sygnału...

- Mogę ja ?! Proszę...- spytała podekscytowana

North uśmiechnął się dobrodusznie i tylko pokiwał głową.

****************************************************************************

- Czyli nasze podejrzenia okazały się słuszne.

- Ja wolałabym jednak żeby było inaczej. Jak sobie ich wyobrażę całujących... - wzdrygnęła się.

- Ty się ciesz, że nie mieliśmy tego wiedzieć.

- Weź mi nic nie mów!

- Zobacz! Sygnał! Szybko na biegun!

- Ok, ok już.

****************************************************************************

Leciała najszybciej jak mogła. Po drodze zobaczyła sygnał, co jeszcze bardziej ją zmartwiło. W końcu dotarła do bazy. Zastała tam tylko Northa i jakąś nieznaną jej kobietę.
- Mrok...porwał Marcina. - zdołała tylko wydusić, po czym zemdlała

wtorek, 10 września 2013

Rozdiał 9 Zagadkowe wydarzenia

Rozdział 9 dzień wcześniej bo tak jakoś mi się nudziło to już wstawiłam. Wielkie brawa dla Naruko za ekspresową bete oraz dedykacja dla Samanty za kolejne komentarze :) .  Nie przedłużając ZAPRASZAM DO CZYTANIA!

  -A, o czym to musimy porozmawiać?

 -O Zającu i Weronice.

-Też to zauważyłaś?

-Chodzi ci o ich dziwne zachowanie?

Jack tylko kiwnął głową.

-Tak zauważyłam. Weronika od tygodnia nie umówiła się z żadnym facetem, znika gdzieś, a dzisiaj po treningu Zając spytał się, jakie są jej ulubione kwiaty!

-O, co się spytał?!

-Jagoda! Z kim ty rozmawiasz?- zza drzwi doszedł krzyk jej matki.

-Z Marcinem.

-Aha. Za pięć minut obiad. 

-Ok! Spytał się oto, jakie są ulubione kwiaty Weroniki.-Dodała szeptem.

-Czy myślisz o tym, co ja?

-Jeśli ty myślisz o tym, co ja myślę i ja myślę o tym, o czym ty myślisz, że ja myślę to tak.

-Zrozumiałem tylko ostatnie słowo.

-Przydałoby się ich pośledzić, nie sądzisz?

-No chyba, że tak. Ty zajmiesz się Weroniką a ja Zającem.

-Ok, to do zobaczenia na jutrzejszej lekcji.

**************************

-Zrozumiałeś mój plan Pitch? Kiedy się powiedzie, odzyskasz swoją córkę.

-Tak jest.

-A, więc do zobaczenia.

**************************

-Łuuchuu...to cudowne.

-Dobra Jagoda. Starczy na dziś. Pamiętasz jeszcze, co mamy zrobić?

-No już lecę.

Dziewczyna podleciała do Jacka zwinnie go okrążając. W końcu usiadła i odezwała się podekscytowana.

-Została godzina do końca lekcji. Z tego, co wiem Wera ma teraz trening z Zającem także plan jest taki: śledzimy ich do końca zajęć, a potem w razie czego rozdzielamy się i ja idę za Weroniką a ty za Easterem. Rozumiemy się?

-Jasne. No to ruchy.

Uśmiechnęli się tylko i ruszyli na pola wielkanocne. To, co tam zastali przerosło ich najśmielsze wyobrażenia.

*******************

-Urodziny Jagody i Marcina zbliżają się wielkimi krokami. Trzeba przygotować im pokoje. Pomógłbyś mi z tym ?

Piasek w odpowiedzi kiwnął energicznie głową.

-Ja też się na coś przydam?

North zamarł i powoli odwrócił się w stronę przybysza.

-T-to niemożliwe

*****************************

-Brawo Marcin. Rozmawianie ze zwierzętami masz już opanowane do perfekcji.

-To zasługa świetnej nauczycielki.

-Zostało nam jeszcze trochę czasu chciałbyś mi jeszcze chwile pomóc przy porządkowaniu zębów?

-Jasne! Lecimy?

Wzbili się w górę i polecieli wprost do pałacu Toothiany

Jednak dotarcie na miejsce okazało się nieprzyjemnym doświadczeniem.

-Mrok!

-Witam cię Zębuszko. Och, a także ciebie Marcinie.

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 8 Lekcje



Wita, witam i zapraszam na nowy rozdział. Mam do was tylko jedną sprawę. Zaczęłam pisać kolejną historie tym razem o Wielkiej Czwórce (zna ktoś?) i  zastanawiałam się czy założyć bloga o niej. Co o tym myślicie? :p A teraz nie przedłużając: ZAPRASZAM DO CZYTANIA!
-Czemu, czemu my się zgodziliśmy?!
-Jagoda, skup się.
-Ale ja już nie mogę.-powiedziała kompletnie wykończona dziewczyna. Miała serdecznie dość. Ustalili że przez pierwszy tydzień będą trenować oddzielnie po 3 godziny aby spróbować oswoić się z tą sytuacją. Plan Jagody przedstawiał się tak:
Poniedziałek: Wróżka Zębuszka(rozmawianie ze zwierzętami)
Wtorek: Piaskowy Ludek(telepatia)
Środa: Wolne(wolne)
Czwartek: Zając Wielkanocny(tworzenie)
Piątek: Jack Mróz(latanie)
Warto dodać że w szkole mieli mnóstwo sprawdzianów i prac domowych. A na dodatek Jagodę martwiło dziwne zachowanie Weroniki. Od tygodnia nie umówiła się z żadnym chłopakiem co w jej przypadku było bardzo niepokojącym faktem. Nagle zegar wybił godzinę 18.
-Dobra, na dziś koniec. Mam tylko do ciebie jeszcze jedną sprawę.
-Czego ?!-krzyknęła wykończona.
-Jakie są ulubione kwiaty Weroniki?
Tym pytaniem kompletnie zbił ją z tropu jednak odpowiedziała zgodnie z prawdą.
-Tulipany. Najlepiej różowe.
-Dzięki. No to do zobaczenia.
-Cześć.
*******************
-Mamo, tato wróciłam!
-Ooo...Jagoda. No nareszcie. Siadaj. Musimy porozmawiać.
Dziewczyna zajęła miejsce w fotelu trochę zaniepokojona. Ten ton nie wróżył niczego dobrego. Pierwszy odezwał się jej ojciec.
-A teraz może zechciałabyś nas poinformować gdzie byłaś przez ostatnie 3 godziny?
Jagoda zaklęła w myślach. Od początku ten pomysł z ukrywaniem się przed ich rodzicami nie przypadł jej do gustu. Przynajmniej wersja wymyślona przez Marcina. Zawsze wiedziała że nie posiada mózgu. No cóż trza będzie wszystko wyjaśnić.
-U Marcina z Weroniką. Odrabialiśmy lekcje.
-Tak? To możesz nam wytłumaczyć dlaczegóż to jego mama powiedziała że spotykacie się u Weroniki, a z kolei jej rodzice oznajmili, że przebywacie u nas w domu.
"Marcin. Jeśli mnie słyszysz to wiedz że twój żywot dobiega końca."
"Eee...ale wiesz że jesteśmy nieśmiertelni?"
"Cicho. Przerywasz moją wizje twojej śmierci."
"Ej. Co mamy robić ?! Przecież jak czegoś nie wymyślimy to zostaniemy uziemieni do końca świata!"
"Weronika uspokój się. Powiemy że spotykaliśmy się na mieście i tyle."
"Dobra spróbujmy."
-Po szkole spotykaliśmy się na mieście.
-I tylko tyle masz nam do powiedzenia?
-Tak to wszystko. Mogę już iść ?
-Idź a my z ojcem omówimy kwestie twojego szlabanu.
-Co takiego?!
-Chyba nie sądziłaś że puścimy ci to płazem? Idź już lepiej.
Jagoda pokiwała głową i poszła do swojego pokoju starając się opanować. Zastanowiła się co by było jakby powiedziała rodzicom prawdę. Jak by zareagowali?
"Ej no i jak?"-spytał nagle Marcin.
"Będę miała szlaban."
"Eee...to nie tak źle. Wiesz co się u mnie działo?"
"No opowiadaj."
"Więc tak. Jak tylko matka weszła to rzuciła się na mnie ze szlochem krzycząc "Ło boże Marcin jak ja się o ciebie martwiłam! Gdzieś ty był?!" Potem ojciec jak się nie wydrze "Marcin!! Gadaj gdzie byłeś??!!!!" No i zgodnie z naszą wersją powiedziałem im że byliśmy na mieście. No a teraz mnie uziemili na miesiąc i zastanawiają się nad wypisaniem mnie ze szkoły i żeby oni mnie uczyli."
"Dobra zostawiam to bez komentarza. Udało ci się może skontaktować z Weroniką?"
"Nie. Ciągle jest niedostępna."
"Ciekawe co robi."-nagle Jagoda usłyszała ciche chrząknięcie.
"Ja też muszę się wyłączyć. Pa Marcin."
"Do usłyszenia."
-Odebrałem twoje wezwanie więc jestem.
-To dobrze bo musimy poważnie porozmawiać.
**************
-No cóż nie sądziłem że przeżyłaś.
- A jednak. Swoją drogą nie widzieliśmy się jakieś 800 lat. Co u ciebie Pitch.
- Po za tym, że znów mam na głowie Strażników Marzeń to nic ciekawego.
- No właśnie. Bardzo chętnie znów ci pomogę ich zniszczyć.
- Rozumiem, że tylko po to by się na nich zemścić?
- Oczywiście.